Samorząd jest tam, gdzie naprawdę zaczyna się wspólnota.


Dlaczego powstała ta strona?

dsc00841

To miejsce powstało z potrzeby mówienia o samorządzie w sposób prosty, rzetelny i bliski ludziom. Dla mnie samorząd to nie tylko obszar pracy jako radny i sołtys, ale przede wszystkim przestrzeń odpowiedzialności za wspólnotę, która nas łączy na  co dzień.

 

Chciałbym pisać tutaj o sprawach lokalnych z kilku powodów.          Po pierwsze, by odczarować urząd i radę, które zbyt często kojarzą się wyłącznie z formalnościami i dokumentami. W rzeczywistości to właśnie samorząd decyduje o sprawach najbardziej konkretnych: o otoczeniu, w którym żyjemy, o jakości usług publicznych i o kierunku rozwoju naszej małej ojczyzny.

 

Po drugie, chcę tłumaczyć z języka urzędowego na bardziej przystępny. Przepisy, procedury i decyzje administracyjne bywają trudne w odbiorze, a przecież dotyczą nas wszystkich.                      Dlatego zależy mi na tym, by pokazywać je w sposób zrozumiały, uporządkowany i praktyczny.

 

Po trzecie, wierzę, że świadomy mieszkaniec jest najlepszym gospodarzem swojej gminy. Im lepiej rozumiemy, jak działa samorząd, tym łatwiej w nim uczestniczyć, zabierać głos i brać odpowiedzialność za wspólne sprawy.

 

Samorząd interesuje mnie jednak nie tylko jako teraźniejszość, lecz także jako historia. Szczególnie ważny jest dla mnie jego rozwój w ujęciu historycznym, zarówno w Polsce, jak i w innych państwach. Zawsze fascynowało mnie to, jak różne wspólnoty budowały swoje lokalne instytucje, jak kształtowały relacje między państwem a obywatelami i jak samorząd wpływał na rozwój demokracji.

 

Ta strona ma być miejscem wymiany myśli, wiedzy i doświadczeń. Chciałbym, by była przestrzenią do rozmowy o sprawach ważnych, lokalnych i tych trochę szerszych — bo właśnie z takich tematów składa się dobra wspólnota.

 

Rozgośćcie się i czytajcie — samorząd naprawdę da się lubić.

 

Rafał WALENTEK

Artykuły

Fundusz Sołecki

26.08.2026 r. Wyobraź sobie, że masz bezpośredni wpływ na to, na co zostaną wydane publiczne pieniądze w Twojej najbliższej okolicy. Nowe lampy przy niebezpiecznym skrzyżowaniu, remont wiaty przystankowej, doposażenie placu zabaw, a może organizacja integracyjnego pikniku? To nie są tylko pobożne życzenia – to realne możliwości, jakie daje fundusz sołecki. Jako samorządowiec często powtarzam, że to właśnie na tym najniższym szczeblu demokracja działa najskuteczniej. Fundusz sołecki to wyodrębniona część budżetu gminy, o której przeznaczeniu decydują wyłącznie sami mieszkańcy. Właśnie teraz, na przełomie sierpnia i września, jest ten kluczowy moment w roku. Rozpoczynają się zebrania sołeckie, podczas których wspólnie będziemy uchwalać wnioski do funduszu na kolejny rok. To jedyna taka okazja, aby przyjść, zabrać głos, zgłosić swój pomysł i w demokratycznym głosowaniu zdecydować o kierunku rozwoju naszej małej ojczyzny. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy Twój głos ma w ogóle jakieś znaczenie, fundusz sołecki jest na to najlepszym dowodem. Przekonaj się, jak w praktyce działają te środki i dlaczego Twoja obecność na najbliższym zebraniu jest tak istotna. Od chwili, gdy w 2009 roku zaczęła obowiązywać ustawa dotycząca funduszu sołeckiego, liczba gmin, które wprowadziły ten fundusz, systematycznie się zwiększa. Z danych otrzymanych od MSWiA wynika, że w latach 2009-2013 fundusz sołecki został ustanowiony w 55 procentach gmin z sołectwami. W 2015 roku wskaźnik ten wzrósł do 65 procent. W 2014 roku przyjęto zmianę ustawy, która wprowadziła kilka istotnych modyfikacji dotyczących procedur i funkcjonowania funduszu sołeckiego. Wtedy uchwalono nową wersję ustawy dotyczącej funduszu sołeckiego, która wprowadziła te ważne zmiany. W roku 2026 już ok 70% gmin już wyodrębnia fundusz sołecki. Czy po tych latach możemy stwierdzić, że ustawa działa właściwie, a władze, sołtysi i rady sołeckie wiedzą, jak efektywnie zarządzać funduszami sołeckimi? Niestety, pomimo lat doświadczeń i dzielenia się wiedzą, nadal w wielu polskich gminach istnieją trudności związane z funduszem sołeckim. Przeanalizujmy więc krok po kroku przepisy ustawowe, aby poznać, jakie możliwości mieszkańcom sołectw daje ta ustawa. Rada Gminy ma obowiązek do 31 marca roku, który poprzedza rok budżetowy, przyjąć uchwałę dotyczącą wydzielenia lub niewydzielania funduszu sołeckiego. Gdy uchwała dotycząca wydzielenia funduszu sołeckiego zostanie przyjęta, będzie ona obowiązywać przez następne lata, aż do chwili, gdy rada gminy zdecyduje o nie wydzieleniu funduszu sołeckiego na nadchodzący rok. Warto pamiętać, że w przypadkach, gdy fundusz sołecki nie został wydzielony, rada gminy będzie zobowiązana ponownie rozpatrzyć uchwałę dotyczącą funduszu sołeckiego na następny rok. Wójt gminy ma obowiązek do 31 lipca dostarczyć sołtysom informacje o wysokości środków przypadających na dane sołectwo. Wysokość środków przypadających na konkretne sołectwo wylicza się za pomocą wzoru: Wzór na fs gdzie poszczególne symbole oznaczają: F - łączna kwota środków przeznaczonych dla danego sołectwa, jednak nieprzekraczająca dziesięciokrotności Kb (kwoty bazowej). Lm - liczba mieszkańców sołectwa według danych na dzień 30 czerwca roku, który poprzedza rok budżetowy, ustalona na podstawie rejestru mieszkańców prowadzonego przez gminę. Kb - kwota bazowa, która jest obliczana jako iloraz zrealizowanych dochodów bieżących danej gminy, według przepisów dotyczących finansów publicznych, za dwa lata przed rokiem budżetowym oraz liczby osób zamieszkujących teren danej gminy. Zgodnie z danymi na 31 grudnia roku poprzedzającego nadchodzący rok budżetowy o dwa lata, określonymi przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Rada gminy, poprzez uchwałę przyjętą do 30 czerwca przed rokiem budżetowym, ma prawo zwiększyć fundusze przeznaczone dla sołectw ponad ustalone limity. Gminy nie otrzymują zwrotu z budżetu państwa od kwoty przekraczającej te limity. Uchwała, która podnosi wysokość funduszy sołeckich, obowiązuje w kolejnych latach, o ile nie zostanie anulowana. Fundusze te mogą pochodzić z zwrotów części wydatków związanych z realizacją zadań w ramach funduszu sołeckiego, które gmina uzyskuje z budżetu państwa. Do 31 lipca wójt ma również obowiązek dostarczyć wojewodzie informacje o wysokości dostępnych dla poszczególnych sołectw funduszy oraz o wartości kwoty bazowej (Kb). Po uzyskaniu informacji o wysokości funduszy dla sołectwa, sołtys musi zwołać zebranie wiejskie, na którym mieszkańcy podejmą decyzję o wydaniu środków z funduszu sołeckiego. Po odebraniu danych na temat przydzielonych środków dla sołectwa, sołtys ma obowiązek zorganizować wiejskie zebranie, na którym obywatele zdecydują o przeznaczeniu funduszy sołeckich. Regulaminy zwoływania oraz prowadzenia takich zebrań określa statut danego sołectwa. Ustawa nie precyzuje, jak zgłaszać wnioski o środki funduszu sołeckiego podczas wiejskich zebrań. Organizacja zebrania wiejskiego jako organu decyzyjnego w sołectwie powinna być zawarta w statucie sołectwa. Fundusz sołecki można przeznaczyć na realizację zadań, które spełniają jednocześnie następujące kryteria: są zadaniami własnymi gminy przyczyniają się do polepszania warunków życia mieszkańców są zgodne z planem rozwoju gminy Wszystkie działania podejmowane w ramach funduszu sołeckiego muszą dotyczyć zadań własnych gminy, dotyczących spraw lokalnych, które nie są zastrzeżone dla innych podmiotów na mocy ustawy, a które zawarte są w artykule 7 ustawy o samorządzie gminnym. Środki funduszu mogą być także wykorzystane na wydatki związane z usuwaniem skutków katastrof naturalnych. Kluczowe dla projektów zgłaszanych w ramach funduszu sołeckiego jest udowodnienie, że ich realizacja poprawi życie mieszkańców oraz zaspokoi ich wspólne potrzeby. Każdy mieszkaniec, rozważając, czy konkretna inicjatywa jest zadaniem gminy, powinien zastanowić się, czy gmina już na podobne działania wydała jakieś pieniądze. Dobrym pomysłem może być również zainspirowanie się przykładami z innych gmin lub poproszenie o poradę w kwestii planowanego przedsięwzięcia, ponieważ istnieje wiele sposobów na wykorzystanie funduszu sołeckiego. Aby fundusz sołecki mógł być zrealizowany w danym sołectwie, konieczne jest przygotowanie i dostarczenie przez sołtysa wniosku do wójta o realizację funduszu sołeckiego. Wniosek ten musi spełniać poniższe warunki: Musi być uchwalony przez zebranie mieszkańców wsi. Musi być złożony przez sołtysa w urzędzie gminy do 30 września. Powinien zawierać następujące elementy: wskazanie projektów planowanych do realizacji na terenie sołectwa w ramach środków przydzielonych temu sołectwu, oszacowanie wydatków związanych z projektami, uzasadnienie dla projektów (w szczególności uzasadnienie, w jakim stopniu realizacja zadania wpłynie na poprawę warunków życia mieszkańców). Jeśli zgłoszenie sołectwa wpłynęło na czas i spełnia wszystkie wymagania formalne, co oznacza, że jest zgodne z zadaniami gminy, przyczynia się do poprawy życia mieszkańców oraz nie narusza strategii rozwoju, a koszty zostały oszacowane w sposób odpowiedni, to wójt wprowadza zaproponowane projekty do planu budżetu gminy. Jeżeli wójt uzna, że zgłoszenie sołectwa nie spełnia wymogów ustawowych, czyli np.: nie zostało przyjęte na zebraniu wiejskim, zostało uchwalone z inicjatywy kogoś innego niż sołtys, rada sołecka lub co najmniej 15 dorosłych mieszkańców, brakuje w nim wskazania projektów planowanych do realizacji, wskazane projekty przewyższają dostępne środki dla danego sołectwa, wskazane projekty nie zostały wycenione we wniosku brak jest uzasadnienia dla projektów wniosek został złożony po wyznaczonym terminie w takim przypadku wójt odrzuca wniosek, informując sołtysa w ciągu 7 dni od daty jego złożenia. Sołtys ma możliwość w ciągu 7 dni od momentu otrzymania informacji od wójta o odrzuceniu wniosku, ponownie zgłosić swoje zapotrzebowanie, kierując je do rady gminy za pośrednictwem wójta. Jeżeli powodem odrzucenia nie jest przekroczenie terminu, zebranie wiejskie może ponownie przyjąć wniosek. Sołtys przekazuje na nowo zaakceptowany wniosek radzie gminy za pośrednictwem wójta w ciągu 7 dni od otrzymania informacji o odrzuceniu. Rada gminy analizuje złożony wniosek w ciągu 30 dni od daty jego otrzymania. Realizacja projektów zawartych w wniosku sołectwa może mieć bardzo różnorodny przebieg. Jest to uzależnione od zasad i procedur obowiązujących w różnych gminach. Niektóre aspekty pozostają jednak niezmienne z uwagi na regulacje prawne. Funkcja sołtysa oraz rady sołeckiej w procesie wdrażania projektów z funduszu sołeckiego Zarządzanie budżetem gminy spoczywa na wójcie, co oznacza, że wszelkie zobowiązania wynikające z funduszu sołeckiego również leżą w jego gestii. Z tego powodu wójt nie powinien przenosić tych obowiązków na sołtysa. Jednakże, w niektórych przypadkach statut gminy pozwala wójtowi na udzielanie sołtysom upoważnienia do samodzielnego zaciągania zobowiązań oraz dokonywania wydatków z funduszy sołeckich. Zdarza się też, że w statutach gmin zapisano, iż zaciągnięcie zobowiązań przez wójta lub wydatki z funduszy sołeckich są uzależnione od zgody sołtysa. Do zadań sołtysa i rady sołeckiej należy przede wszystkim zapewnienie, że realizacja projektu przebiega zgodnie z planami sołectwa oraz w ustalonym czasie. Czasem sołtysi podejmują się działań dotyczących realizacji danego projektu, odciążając tym samym pracowników urzędu gminy. Należy jednak pamiętać, że jest to ich wybór, a nie obowiązek, a wójt nie może przenieść odpowiedzialności za realizację funduszu na sołtysa. Zarządzanie budżetem gminy należy do zadań wójta. Statut gminy może dawać wójtowi prawo do udzielania pełnomocnictw sołtysom dotyczących zaciągania zobowiązań oraz wydawania funduszy z budżetu danego sołectwa. Jednak nie ma możliwości nałożenia na sołtysów obowiązków w tym zakresie, co nie zwalnia wójta z pełnej odpowiedzialności za wdrażanie funduszu sołeckiego. Ustawa o funduszu sołeckim z 2014 roku wprowadziła opcję realizacji wspólnych projektów przez różne sołectwa. Każde sołectwo musi wtedy odrębnie zatwierdzić wniosek, wskazując, czy projekt będzie realizowany na terenie własnego sołectwa czy innego w tej samej gminie. W przypadku gdy wniosek dotyczy projektu wykonywanego poza granicami sołectwa, w którym jest składany, należy również wykazać, że ma on na celu poprawę warunków życia mieszkańców sołectwa składającego wniosek. Ustawa o funduszu sołeckim dopuszcza modyfikację projektu zgłoszonego we wniosku. Tego typu działania wymaga zwołania zebrania wiejskiego i uchwalenia nowego wniosku. Proces zwoływania zebrania, uchwalania oraz treść wniosku w sytuacji zmian są identyczne jak przy jego pierwotnym uchwalaniu. Modyfikacje związane z projektami zawartymi we wniosku lub ich zakresem mogą być wprowadzane najpóźniej do 31 października roku, w którym fundusz sołecki jest realizowany. W jednej z gmin członkowie rady sołeckiej byli w szoku, gdy dowiedzieli się, że planowane przedsięwzięcie w ramach funduszu nie zostało zrealizowane, a zrealizowano inne. Należy zbadać, czy wniosek sołectwa został zmieniony zgodnie z przepisami ustawy czy nie. Przede wszystkim, trzeba ustalić następujące fakty: Czy miało miejsce zebranie wiejskie, podczas którego uchwalono zmianę wniosku? W takiej sytuacji można zwrócić się do urzędów gminy o uchwałę zebrania wiejskiego, która zmienia wniosek, oraz o protokół i listę obecności z tego spotkania. Zgodnie z orzeczeniami Naczelnego Sądu Administracyjnego, wszelkie wymienione dokumenty są publiczne i dostępne na podstawie wniosku o dostęp do informacji publicznej dla każdej zainteresowanej osoby, bez konieczności uzasadniania prośby. Czy został złożony nowy wniosek? Należy zażądać od gminnych władz wniosku zebrania wiejskiego, który wpłynął do urzędu gminy przed 31 października. Sołtys nie ma prawa samodzielnie wprowadzać zmian w treści wniosku kierowanego do urzędu. Wszelkie modyfikacje muszą być zatwierdzone przez zebranie wiejskie. Jakiekolwiek zmiany wprowadzone samodzielnie przez sołtysa lub w porozumieniu z innymi osobami sprawiają, że wniosek staje się nieważny, a prace wykonane w ten sposób nie są uwzględniane w budżecie. Zwrot środków publicznych. To prowadzi do niewykonania funduszu sołeckiego, który powinien przypadać danej społeczności, co skutkuje realną utratą środków z zwrotu. Niestety, zdarza się, że zadania w ramach funduszu sołeckiego nie są realizowane przez władze lokalne. W takiej sytuacji pojawia się pytanie o przyczyny, które doprowadziły do braku realizacji projektu oraz niewykonania budżetu gminy. Jeśli przyczyny te wskazują na zaniedbania ze strony organu wykonawczego, mogą być podstawą do odmowy udzielenia absolutorium. Niewykonanie zadań z funduszu sołeckiego oznacza, że mieszkańcy gminy doświadczają podwójnych strat. Ich życie nie ulega poprawie, a gmina nie ma szans na pozyskanie dodatkowych środków, które mogłyby zrefundować część wydatków. Dlatego warto zadać organowi wykonawczemu pisemne pytania dotyczące przyczyn braku realizacji projektu. Również warto regularnie pytać o postępy prac, aby w razie potrzeby wprowadzić odpowiednie zmiany, nie czekając na ostatnią chwilę. Na koniec warto przypomnieć o kluczowej kwestii związanej z funduszem sołeckim: decyzje dotyczące jego przeznaczenia podejmują mieszkańcy sołectwa podczas wiejskiego zebrania i nie są oni zobowiązani do realizacji żadnych propozycji ze strony władz gminy. RW

Sztuczna inteligencja w urzędzie gminy ?

18.08.2026 r. Coraz częściej słyszymy o sztucznej inteligencji w kontekście urzędów, decyzji administracyjnych czy obsługi mieszkańców. Dla wielu z nas to temat, który brzmi abstrakcyjnie — kojarzy się z filmami science fiction albo z ChatGPT na telefonie. A jednak AI już dziś wchodzi do polskich samorządów i będzie miała coraz większy wpływ na to, jak nasza gmina obsługuje swoich mieszkańców. Chciałbym w prostych słowach wyjaśnić, co to właściwie oznacza, jakie niesie korzyści i na co powinniśmy uważać. Skąd się to wzięło? Sztuczna inteligencja nie powstała wczoraj. Pierwsze pytanie „czy maszyna może myśleć jak człowiek” postawił Alan Turing już w 1950 roku. Sam termin „sztuczna inteligencja” pojawił się w 1956 roku podczas konferencji naukowej w Dartmouth. Przez dekady był to temat głównie akademicki i filmowy. Prawdziwy przełom nastąpił w 2017 roku, gdy naukowcy z Google (w tym Polak, Łukasz Kaiser) opisali nową technologię, która pozwoliła komputerom rozumieć język znacznie lepiej niż wcześniej — analizując całe zdanie naraz, a nie słowo po słowie. To właśnie ta technologia stoi za dzisiejszymi popularnymi narzędziami jak ChatGPT czy Gemini, które potrafią pisać teksty, odpowiadać na pytania i prowadzić rozmowę w sposób bardzo zbliżony do człowieka. Jak urząd może korzystać z AI? W praktyce samorządowej sztuczna inteligencja pojawia się na dwa sposoby. Pierwszy to analiza danych — na przykład system, który automatycznie klasyfikuje zgłoszenia mieszkańców (dziura w drodze, awaria oświetlenia), przewiduje natężenie ruchu albo pomaga zaplanować trasy śmieciarek czy autobusów. To AI działająca „w tle”, wspierająca urzędników w podejmowaniu decyzji. Drugi sposób to generowanie tekstów — czyli tworzenie przez AI projektów pism, odpowiedzi w chatbotach czy nawet szkiców decyzji administracyjnych. Tu jest jednak bardzo ważna zasada: jeśli urząd korzysta z AI do napisania dokumentu, powinien to wyraźnie zaznaczyć. Mieszkaniec ma prawo wiedzieć, że pismo, które otrzymał, zostało częściowo wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Najważniejsze: żaden system AI nie podejmuje ostatecznej decyzji w naszej sprawie. Może przygotować projekt, zaproponować analizę czy podsumowanie — ale to zawsze urzędnik podpisuje dokument i to on bierze za niego odpowiedzialność. Czy urząd może robić z AI wszystko? Absolutnie nie. Od lutego 2025 roku obowiązuje unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji (tak zwany AI Act), które wprost zakazuje niektórych praktyk — np. manipulowania obywatelami, „scoringu społecznego” (oceniania ludzi na podstawie ich zachowań, jak w niektórych krajach azjatyckich), rozpoznawania emocji w pracy czy tworzenia baz danych do rozpoznawania twarzy bez podstawy prawnej. Każdy urząd, który korzysta z systemów AI wspierających ważne decyzje — na przykład dotyczące przydziału mieszkań komunalnych czy świadczeń — musi zapewnić, że nad tym systemem czuwa człowiek, który może zweryfikować lub poprawić jego wnioski. AI nigdy nie działa w gminie „sama” — zawsze musi mieć nadzór. A co z moimi danymi? To jest chyba najważniejsze pytanie, które powinniśmy sobie zadawać. Jeśli urzędnik wpisze do darmowego, ogólnodostępnego narzędzia AI (typu ChatGPT) fragment naszego pisma z imieniem, adresem czy numerem sprawy, może to oznaczać, że nasze dane trafiają na serwery poza Unią Europejską, bez naszej zgody i kontroli. To poważne naruszenie ochrony danych osobowych (RODO), za które urząd może zostać ukarany finansowo przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Dlatego dobrze zarządzane samorządy powinny mieć jasną, spisaną politykę: co można wprowadzać do AI, a czego absolutnie nie, kto odpowiada za nadzór i jak sprawdzać, czy pracownicy przestrzegają tych zasad. Kto odpowiada, jeśli AI się pomyli? Odpowiedź jest jasna i ważna dla każdego mieszkańca: za błędną decyzję zawsze odpowiada urząd, nie komputer. Sztuczna inteligencja to tylko narzędzie — nie ma osobowości prawnej i nie można na nią „zrzucić” winy. Jeśli błąd systemu AI doprowadzi do szkody, np. niesprawiedliwej odmowy świadczenia, gmina odpowiada za to finansowo tak samo, jakby błąd popełnił urzędnik piórem i papierem. Co więcej, urzędnik musi być w stanie wyjaśnić, dlaczego system AI podsunął taki, a nie inny wniosek. Jeśli nie umie tego wytłumaczyć — mamy do czynienia z tak zwaną „czarną skrzynką”, a to może być podstawą do skargi na decyzję przed sądem administracyjnym. Gdzie już dziś AI pomaga samorządom Wiele gmin i miast w Polsce wykorzystuje sztuczną inteligencję do: • obsługi mieszkańców przez chatboty i wirtualnych asystentów, • optymalizacji oświetlenia ulicznego i gospodarki odpadami, • przewidywania zagrożeń pogodowych i zarządzania sytuacjami kryzysowymi, • planowania ruchu i transportu publicznego, • monitorowania zanieczyszczenia środowiska. To pokazuje, że AI dobrze wdrożona może realnie usprawnić codzienne funkcjonowanie gminy — szybsze odpowiedzi, lepiej zaplanowane inwestycje, mniej papierkowej roboty dla urzędników, więcej czasu na kontakt z mieszkańcem. Co z tego wynika dla nas? Sztuczna inteligencja w administracji samorządowej to nie odległa przyszłość — to już się dzieje. Jako mieszkańcy mamy prawo wiedzieć, kiedy urząd korzysta z takich narzędzi, żądać wyjaśnienia decyzji podjętych z ich udziałem oraz mieć pewność, że nasze dane osobowe są odpowiednio chronione.  To temat, który dotyczy nas wszystkich, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się odległy od codziennych spraw gminnych. RW

Dlaczego mienie komunalne
to nie tylko budynki i drogi ?

Dlaczego mienie komunalne to nie tylko "budynki i drogi"? Większość z nas, przechodząc obok urzędu gminy, szkoły czy lokalnego parku, postrzega te obiekty jako pasywny zbiór nieruchomości, które po prostu „są”. To błąd, który kosztuje nas brak zrozumienia lokalnej polityki. W rzeczywistości mienie komunalne to fundament wolności lokalnej i materialna gwarancja tego, że samorząd może realnie decydować o losach mieszkańców, zamiast być tylko administratorem cudzych poleceń. Problem polega na tym, że sposób, w jaki gmina zarządza swoim majątkiem, decyduje o jej realnej niezależności od władzy centralnej. To nie są nudne zapisy księgowe – to paliwo dla samorządności. Bez własnego portfela i zasobu nieruchomości, samorząd staje się jedynie wydmuszką. Przyjrzyjmy się aspektom gospodarki mieniem, które pokazują, gdzie naprawdę spoczywa władza w Twojej okolicy. Zgodnie z art. 165 Konstytucji RP, samodzielność gminy nie jest zawieszona w próżni. Opiera się na trzech filarach: osobowości prawnej, sądowej ochronie oraz właśnie na mieniu komunalnym. Posiadanie majątku to nie „miły dodatek”, ale konstytucyjny warunek istnienia samorządu. Trybunał Konstytucyjny postawił sprawę jasno: bez własności, samorząd to tylko fikcja. W jednym z kluczowych orzeczeń czytamy: „Własność przysługująca gminom odgrywa więc szczególną, konstytucyjną rolę. W pewnym sensie decyduje bowiem o realności systemu samorządowego w państwie”. Jeśli państwo ogranicza władztwo majątkowe gminy, uderza bezpośrednio w jej samodzielność. Mienie jest narzędziem politycznym – pozwala wspólnocie realizować własne, lokalne cele, a nie tylko odgórnie narzucone zadania. Prawdziwe kontrowersje zaczynają się jednak tam, gdzie głos radnych zostaje ustawowo wyciszony. Mowa o prawie pierwokupu nieruchomości (art. 109 u.g.n.). To potężne narzędzie w rękach wójta/burmistrza: jeśli ktoś sprzedaje strategiczną działkę, wójt/burmistrz może zdecydować, że to gmina ją przejmie. Niekiedy walka o autonomię finansową prowadzi do nieszablonowych, wręcz ryzykownych decyzji. Przykładem jest Gmina Krośnice, która w 2014 roku, przy wzroście wydatków o 66,3% i inwestycjach sięgających 160% średniorocznych dochodów, stanęła pod ścianą. Aby ratować budżet, gmina zdecydowała się na mechanizm sprzedaży zwrotnej (sale-leaseback) własnej siedziby. Warunki tej transakcji pokazują skalę determinacji:
  • Cena netto: 3.936,0 tys. zł (sprzedaż budynku firmie z Łodzi).
  • Umowa dzierżawy: Zawarta na 5 lat, pozwalająca urzędnikom zostać w budynku.
  • Sztywne okno odkupu: Gmina zagwarantowała sobie prawo do odkupienia urzędu nie wcześniej niż 30 grudnia 2017 r. i nie później niż 30 grudnia 2019 r.
To case study udowadnia, że zarządzanie mieniem to nie tylko administrowanie, ale realna, strategiczna gra o przetrwanie jednostki, w której stawką jest jej płynność finansowa. Mienie komunalne jest fundamentem samorządności, jednak jego efektywna ochrona wymaga zrównoważonej współpracy i kontroli pomiędzy organem stanowiącym a wykonawczym, przy zachowaniu prymatu rady w podejmowaniu decyzji o charakterze strategicznym. RW

Polska – Europejska wyspa bezpartyjności ?

Kiedy wieczorem włączamy serwisy informacyjne, uderza nas temperatura sporu: partyjne barwy, ideologiczne okopy i polityczna wojna na wyniszczenie. Jednak, gdy gasimy telewizor i wychodzimy na spacer po własnej gminie, ta gorączka nagle spada. Na poziomie samorządowym Polska przypomina spokojną wyspę, na której partyjne flagi zastąpiono lokalnymi komitetami, a polityków – „sprawnymi gospodarzami”. Dlaczego u nas przyjęło się uważać, że słynna „dziura w moście” nie ma barw partyjnych? Czy ta rzekoma apolityczność to dowód obywatelskiej dojrzałości, czy może najskuteczniejsza partia w Polsce to po prostu „Partia Bezpartyjnych”?  Jako laboratorium demokracji jesteśmy europejskim ewenementem. Oto fakty, które rzucają nowe światło na to, jak rządzimy się „u siebie”. Jeśli myślicie, że wszędzie lokalna polityka wygląda tak jak u nas, jesteście w błędzie. Dane z programu MAELG są bezlitosne: polskie samorządy to fenomen na skalę Europy. Podczas gdy w Szwecji, Norwegii czy Szwajcarii niemal 100% radnych startuje z list partyjnych, w Polsce odsetek radnych z list partyjnych wynosi zaledwie ok. 35%, a tych będących formalnymi członkami partii – ok. 30%. To zjawisko nie wzięło się z próżni. Wynika ono z dramatycznie słabej bazy członkowskiej naszych partii. Jak wykazali Peter Mair i Ingrid Van Biezen, stosunek liczby członków partii do wielkości elektoratu jest w Polsce najniższy w Europie. To pokłosie głębokiego braku zaufania, który ma korzenie jeszcze w okresie przed 1990 rokiem – partie wciąż kojarzą się nam z egoizmem i „odgórnym” sterowaniem, co czyni je ciałami obcymi w lokalnych ekosystemach. W polskiej mentalności samorządowej burmistrz to nie polityk, lecz menedżer. Ta technokratyczna wizja została celowo zbudowana jako opozycja do „brudnej” polityki centralnej. Fundament pod to myślenie kładli sami ojcowie założyciele reformy samorządowej. Jerzy Regulski pisał: „Poszczególne grupy mieszkańców mają różne interesy i wynikające z nich priorytety mogą być wzajemnie sprzeczne. [...] I to powinno być rolą lokalnych organizacji obywatelskich, a nie ogólnokrajowych partii politycznych, które chcą wykorzystywać lokalne problemy do swojej walki o władzę, a nie są specjalnie zainteresowane ich rozwiązywaniem”. Prawdziwym „gamechangerem” lokalnej polityki był rok 2002 i wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów. To wtedy narodził się mechanizm „lokomotywy wyborczej”. Popularny włodarz nie potrzebuje już poparcia partii z Warszawy – on sam staje się partią dla swoich ludzi. Bezpartyjność w Polsce ma swoją wyraźną granicę geograficzną i demograficzną. Im mniejsza gmina, tym mniej partii, ale im większe miasto, tym silniejszy uścisk politycznych gigantów. * Małe gminy (do 20 tys. mieszkańców): To bastiony niezależności. W aż 30% rad takich gmin nie zasiada ani jeden radny partyjny. Co więcej, zaledwie 5% takich rad jest zdominowanych przez partie w stopniu przekraczającym 80%. Tutaj partie to często – jak ujął to prof. Michał Kulesza – „czysta fikcja”. * Wielkie miasta: Tu sytuacja się odwraca. W grupie 12 największych miast (powyżej 250 tys. mieszkańców) partie dominują niemal niepodzielnie. W 6 z nich (czyli w połowie) nie ma ani jednego radnego z list lokalnych. W metropoliach „instytucjonalna siła partii” – ich budżety reklamowe i obecność w mediach – tworzy barierę nie do przebicia dla oddolnych ruchów. Tam bez partyjnej machiny kandydat staje się niemal niewidoczny dla wyborcy. Polska specyfika nie jest „chorobą wieku dziecięcego”, lecz trwałym wyborem obywateli. Mimo prognoz z lat 90., nie upodobniliśmy się do Zachodu – wręcz przeciwnie, trend „lokalizacji polityki” się umacnia. Kluczowy takeaway dla każdego z nas płynie z badań zaufania: poza najmniejszymi gminami, obecność radnych niezależnych od partii politycznych wyraźnie zwiększa poziom zaufania mieszkańców do samorządu. Pytanie postawione na wstępie – czy jesteśmy europejską wyspą bezpartyjności – wymaga zatem twierdzącej odpowiedzi. Nie jest to jednak ustrojowa anomalia, którą należy leczyć, lecz nasz świadomy mechanizm obronny. Analizując prawne i historyczne fundamenty naszego samorządu, wniosek nasuwa się sam: Polska „Partia Bezpartyjnych” to ostatecznie najlepszy dowód na to, że prawdziwa demokracja – ta rozumiana jako codzienna troska o wspólne dobro – najskuteczniej rośnie od dołu, z dala od telewizyjnych kamer i partyjnych central. Być może więc to nie samorządy powinny uczyć się od wielkiej polityki, lecz wielka polityka od samorządów. RW

Interpelacje radnych gminnych a interpelacje poselskie

Niniejszy artykuł stanowi analizę porównawczą instytucji interpelacji na poziomie samorządowym, w odniesieniu do radnego gminy oraz parlamentarnym, dotyczącym posła na Sejm. Interpelacja, wywodząca się z łacińskiego słowa „interpellatio”, jest tradycyjnym instrumentem kontroli nad organami wykonawczymi, głęboko zakorzenionym w polskiej tradycji prawnej i obecnym w czasach II RP, PRL oraz w obecnym ustroju państwa. Pod względem charakteru prawnego uznaje się ją za publiczne prawo podmiotowe, służące sprawowaniu mandatu i nadzorowi nad władzą. Ewolucja tych przepisów pokazuje, że o ile interpelacja poselska posiada silne umocowanie konstytucyjne, o tyle interpelacja radnych uzyskała pełną rangę ustawową dopiero w 2018 roku, podczas gdy wcześniej opierano się głównie na regulacjach zawartych w statutach gmin. Obie formy pełnią przede wszystkim funkcję kontrolną, ale także informacyjną, kształtującą decyzje organów oraz stricte polityczną, służącą prezentowaniu stanowiska autora. Głównym problemem obu instytucji jest deficyt sankcji, czyli brak skutecznych konsekwencji prawnych za naruszenie terminów udzielenia odpowiedzi, co sprowadza te ramy czasowe do charakteru instrukcyjnego w samorządzie lub prowadzi do trudnych do wyegzekwowania deliktów konstytucyjnych na szczeblu państwowym. Historycznie interpelacja rozwijała się różnorodnie – w II RP była podstawowym narzędziem kontroli rządu, w PRL uregulowano ją z dwutygodniowym terminem odpowiedzi dla rad narodowych, a obecnie funkcjonuje na podstawie Konstytucji RP i Regulaminu Sejmu dla posłów oraz ustawy o samorządzie gminnym dla radnych. Zgodnie z definicją, interpelacja to pisemne wystąpienie skierowane do organu wykonawczego, takiego jak wójt, burmistrz czy prezes Rady Ministrów, w którym interpelant domaga się informacji lub podjęcia określonego działania w sprawach o zasadniczym, istotnym znaczeniu. Procedura wnoszenia wykazuje podobieństwa techniczne, jednak różni się rolą pośredników – przewodniczącego rady gminy lub Marszałka Sejmu – oraz terminami, które wynoszą 14 dni od otrzymania dla radnych i 21 dni dla posłów. Publikacja treści i odpowiedzi następuje odpowiednio w Biuletynie Informacji Publicznej lub w Systemie Informacyjnym Sejmu. Kluczowym aspektem proceduralnym jest fakt, że ocena istotności sprawy należy wyłącznie do interpelanta, a adresat nie może kwestionować tej kwalifikacji, przy czym interpelacja nie może dotyczyć indywidualnych spraw rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych. Dodatkowo, w Sejmie poseł ma prawo raz w miesiącu zażądać dodatkowych wyjaśnień w przypadku niezadowalającej odpowiedzi, czego ustawa samorządowa wprost nie przewiduje. W obu systemach prawnych funkcjonuje również podział na interpelacje, dotyczące spraw kluczowych, oraz zapytania, służące uzyskaniu informacji o stanach faktycznych mniejszej wagi i bieżących problemach. Granica między nimi jest jednak nieostra, a zastosowanie niewłaściwej nazwy nie rodzi negatywnych skutków prawnych. Z tego względu w literaturze podnosi się, że utrzymywanie dwóch odrębnych, niemal identycznych pod względem procedury instrumentów wydaje się mało celowe i rodzi uzasadnione wątpliwości, zwłaszcza w samorządzie, gdzie tryb rozpatrywania obu pism jest całkowicie zbieżny. RW RW

Samorząd miejski w II Rzeczypospolitej
– fundament państwa i szkoła demokracji

Odzyskanie niepodległości w 1918 roku postawiło przed Polską zadanie znacznie większe niż sama odbudowa państwowości. Trzeba było połączyć obszary funkcjonujące przez ponad sto lat w różnych porządkach prawnych, administracyjnych i politycznych. W praktyce oznaczało to nie tylko tworzenie nowych instytucji, ale też porządkowanie dziedzictwa zaborów i budowanie od podstaw wspólnego modelu zarządzania sprawami publicznymi. Właśnie w tym kontekście szczególnego znaczenia nabierał samorząd miejski. Nie był on wyłącznie technicznym elementem administracji, lecz jednym z fundamentów nowoczesnego państwa i szkołą odpowiedzialności obywatelskiej. To w miastach najpełniej ujawniała się potrzeba lokalnej podmiotowości, sprawności działania i bliskości władzy wobec mieszkańców. II Rzeczpospolita musiała jednak zaczynać z bardzo trudnego punktu wyjścia, bo odziedziczyła trzy różne tradycje ustrojowe i znaczną fragmentację prawną. Na dawnych ziemiach zaborowych funkcjonowały odmienne modele organizacji miast.  W zaborze pruskim opierano się na wysokim poziomie fachowości, wyraźnym rozdziale funkcji uchwałodawczych i wykonawczych oraz silnym nacisku na odpowiedzialność urzędniczą. W modelu austriackim samorząd miejski zachowywał bardziej rozbudowaną kategoryzację ośrodków i wyraźny podział na zadania własne oraz poruczone.  Z kolei na obszarze byłego Królestwa Kongresowego rozwiązania miały charakter bardziej adaptacyjny i czerpały z systemu badeńskiego, w którym relacja między radą a magistratem była szczególnie napięta i wymagała stałego równoważenia kompetencji. Model pruski wyróżniał się administracyjnym rygorem i profesjonalizmem. Rada miejska była organem uchwałodawczym i kontrolnym, natomiast magistrat pełnił funkcję wykonawczą i zarządczą. Ważne było tu nie tylko formalne rozdzielenie kompetencji, ale także system doboru kadr. Kandydaci przechodzili dwuletni staż próbny, a następnie egzamin kancelaryjno-rachunkowy. Na wyższe stanowiska, w tym funkcje burmistrza czy płatnych członków magistratu, wymagano wyższego wykształcenia. W efekcie tworzył się zawodowy korpus samorządowy, oparty na kompetencji, doświadczeniu i dyscyplinie. Warto zauważyć, że w tym modelu bardzo mocno akcentowano również obowiązek udziału obywateli w życiu samorządowym. Przymus samorządowy, przewidziany jeszcze w ustawie z 1853 roku, zobowiązywał mieszkańców do nieodpłatnej pracy w organach samorządu przez trzy lata. Dziś może to brzmieć bardzo surowo, ale w ówczesnym myśleniu stanowiło element budowania odpowiedzialności lokalnej wspólnoty. Samorząd nie miał być wyłącznie domeną urzędników, lecz także sprawą obywateli. W Galicji samorząd miejski rozwijał się nieco inaczej. Zachowano tam istniejące jeszcze z czasów zaborczych ustawy miejskie, co oznaczało większą ciągłość instytucjonalną. W małych miasteczkach władzę wykonawczą sprawowała zwierzchność gminna, w miastach średnich burmistrz, a w Krakowie i Lwowie prezydent miasta. Tamtejszy system wyraźnie rozdzielał zadania własne samorządu od zadań zleconych przez państwo, dzięki czemu łatwiej było określić granice lokalnej autonomii. Jednocześnie utrzymywano wysokie wymagania wobec urzędników, zwłaszcza w największych ośrodkach miejskich, gdzie fachowość była traktowana jako warunek sprawnego zarządzania. Na obszarze byłego zaboru rosyjskiego sytuacja była bardziej złożona i bardziej polityczna. Dekret z 4 lutego 1919 roku, oparty na wzorcach badeńskich, przewidywał istnienie magistratu jako organu wykonawczego oraz rady miejskiej jako organu stanowiącego. Magistrat mógł zawiesić uchwałę rady, jeżeli uznał, że przekracza ona kompetencje, szkodzi interesom miasta albo narusza prawo. Z drugiej strony rada mogła przełamać taki sprzeciw większością dwóch trzecich głosów. Był to więc model wyraźnie pokazujący napięcie między potrzebą kontroli a dążeniem do samodzielności lokalnej. To właśnie te różne doświadczenia zaborowe sprawiły, że II Rzeczpospolita potrzebowała jednolitej podstawy ustrojowej. Taką rolę odegrała Konstytucja marcowa z 1921 roku, która przyjęła model szerokiego samorządu terytorialnego. Było to rozwiązanie bardzo ważne z punktu widzenia budowy demokratycznego państwa, ponieważ uznawało lokalne wspólnoty za realnych uczestników życia publicznego. Samorząd miał własne źródła dochodu, własną podmiotowość i prawo do działania w zakresie spraw lokalnych. W tamtym momencie był to wyraźny sygnał, że państwo polskie chce budować się nie tylko odgórnie, ale również oddolnie. Z dzisiejszej perspektywy właśnie ten moment wydaje się szczególnie cenny. To był czas, w którym wierzono jeszcze, że silne państwo można budować przez zaufanie do wspólnot lokalnych, a nie wyłącznie przez podporządkowanie ich centrum. I to przekonanie jest mi szczególnie bliskie. Uważam, że im bliżej mieszkańców zapadają decyzje, tym większa jest ich jakość i większe poczucie odpowiedzialności za wspólnotę. Decentralizacja nie osłabia państwa, lecz może je wzmacniać, jeśli opiera się na dobrym prawie, stabilnych finansach i zaufaniu do ludzi działających lokalnie. Niestety, ta logika nie utrzymała się bez zmian. W latach trzydziestych coraz wyraźniej wzmacniała się centralizacja, a samorząd zaczęto traktować jako element jednolitej administracji państwowej, a nie samodzielną wspólnotę prawa publicznego. Konstytucja kwietniowa z 1935 roku wyraźnie przesunęła ciężar z decentralizacji ku podporządkowaniu celom państwa. Samorząd miał odtąd realizować zadania w zakresie określonym przez ustawodawcę, a jego pozycja została znacząco ograniczona. W tym sensie można mówić o stopniowym odchodzeniu od ideału szerokiej samorządności ku modelowi silniej scentralizowanemu. Tę zmianę dopełniła ustawa z 1933 roku o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego. Wprowadziła ona jednolitą nazwę organu wykonawczego — zarząd miejski — oraz uporządkowała strukturę miast według kategorii i liczby mieszkańców. Jednocześnie doprowadziła do faktycznego obniżenia statusu części jednostek miejskich, a rola ławników została wyraźnie ograniczona. Wzmocniono też nadzór państwa nad miastami, co jeszcze bardziej zawęziło pole ich samodzielności. Można więc powiedzieć, że proces unifikacji miał swoją cenę: większą jednolitość uzyskano kosztem lokalnej autonomii.  Mimo tych ograniczeń samorząd miejski pozostał ważną siłą życia publicznego. Dużą rolę odegrał Związek Miast Polskich, który integrował miasta, reprezentował ich interesy i zabierał głos w sprawach dotyczących całego państwa. To pokazuje, że nawet  w warunkach rosnącej centralizacji samorząd zachowywał zdolność do organizowania się, obrony swoich interesów i budowania wspólnej tożsamości. Historia samorządu miejskiego w II Rzeczypospolitej to zatem opowieść o przechodzeniu od rozbicia do integracji, od różnorodności dzielnicowej do coraz bardziej jednolitego systemu, ale też o stopniowym osłabianiu samodzielności lokalnej. Jest w tym doświadczeniu ważna lekcja także dla współczesności. Silne państwo nie powinno oznaczać słabego samorządu, a dobrze działające miasta są jednym z najważniejszych fundamentów demokracji. Tam, gdzie władza lokalna ma realne kompetencje i zaufanie mieszkańców, tam powstaje przestrzeń dla odpowiedzialnego państwa i dojrzałego społeczeństwa obywatelskiego. RW

Czy 36 lat wolności wystarczy, by przetrwać finansowy gorset?

Kiedy naprawdę skończył się komunizm?  „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – te ikoniczne słowa Joanny Szczepkowskiej, wypowiedziane 28 października 1989 roku w Dzienniku Telewizyjnym, stały się kamieniem milowym naszej zbiorowej pamięci. Były symbolem przełomu, jaki niosły za sobą pierwsze, częściowo wolne wybory parlamentarne. Prawdziwy koniec starego systemu nastąpił dopiero kilka miesięcy później. Z perspektywy 36 lat, które dzielą nas od tamtych marcowych dni, widzimy wyraźnie, że to właśnie wtedy narodziła się Polska obywatelska. Prawdziwa data wolności: 8 marca 1990 roku. Choć czerwiec 1989 roku był świtem wolności w skali kraju, to dla polskiego samorządu kluczowa cezura przypada na 8 marca 1990 roku. To właśnie tego dnia Sejm kontraktowy uchwalił ustawę o samorządzie terytorialnym, kładąc fundament pod pierwsze w pełni demokratyczne wybory do rad gmin z 27 maja 1990 roku. Był to akt odwagi i zaufania wobec obywateli, który zmienił paradygmat zarządzania państwem. Jeśli 4 czerwca był świtem wolności w skali kraju, to 8 marca 1990 roku był momentem, w którym ta wolność zstąpiła pod strzechy naszych domów. Parafrazując słynne wystąpienie Joanny Szczepkowskiej, można uznać, że właśnie wtedy Rzeczpospolita poczyniła pierwszy, decydujący krok w kierunku autentycznej podmiotowości lokalnej.  Każdy z nas jest samorządowcem. Reforma z 1990 roku nie była jedynie zmianą administracyjną – była głęboką transformacją psychologiczną. To wtedy narodziła się nowoczesna tożsamość obywatelska. Koncepcja „małej ojczyzny” przestała być literacką metaforą, a stała się realną przestrzenią odpowiedzialności. Sukces polskiej samorządności tkwi w tym, że każdy z nas jest w pewnym sensie samorządowcem. Uczestnictwo w życiu gminy to pierwszy i najbardziej przekonujący dowód na powodzenie tej reformy. Mieszkańcy zyskali realną podmiotowość: prawo do współdecydowania o estetyce swoich ulic, priorytetach inwestycyjnych i podziale wspólnych pieniędzy. Kluczową rolę w tym procesie odgrywają radni – ludzie wybrani bezpośrednio ze swojego otoczenia, znający zapach i problemy lokalnych ulic. To na ich barkach spoczywa trudna sztuka dystrybucji często niewystarczających środków i ważenia interesów społecznych. Od luksusu do standardu: Skok cywilizacyjny w 2479 gminach. Według stanu na 1 stycznia 2026 roku, Polskę tworzy 2479 gmin. Krajobraz naszych miast i wsi przeszedł w ciągu ostatnich 36 lat metamorfozę, o której w 1990 roku baliśmy się nawet marzyć. To, co w dobie transformacji uchodziło za synonim luksusu, dziś jest oczywistym, cywilizacyjnym standardem. Skok ten nie byłby możliwy bez menedżerskiego zacięcia lokalnych włodarzy i ich niebywałej zdolności do absorpcji środków zewnętrznych, w szczególności tych z Unii Europejskiej. Dzięki nim powszechny dostęp do sieci wodociągowej, nowoczesnej kanalizacji czy gazu stał się faktem. Ale samorząd to coś więcej niż asfalt i rury. To także zrewitalizowane biblioteki, nowoczesna baza oświatowa i dbałość o kulturę. Ten wielowymiarowy rozwój pozwala nam nie tylko zaspokajać potrzeby obywateli nowoczesnej Europy, ale przede wszystkim przekazywać młodemu pokoleniu wartości naszych przodków i chronić dziedzictwo, które nas definiuje. Największy hamulec: Zadania bez pieniędzy. Jednak ten imponujący gmach samorządności posiada jedną, krytyczną szczelinę. Jest nią narastająca dysproporcja między nakładanymi na gminy obowiązkami a przekazywanymi na ich realizację środkami. To zjawisko, nazywane często „finansowym gorsetem”, stanowi dziś jedyną realną barierę dla dalszego rozkwitu lokalnej demokracji. „Zagrożeniem dla sprawnego funkcjonowania samorządu może być jedynie przenoszenie coraz większej liczby zadań na szczebel gmin bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego ich realizacji. Z innymi przeszkodami samorządowcy – jak udowodnili przez ostatnie 36 lat – poradzą sobie bez problemu.” Historia ostatnich trzech dekad uczy, że polski samorządowiec potrafi zdziałać cuda, o ile nie zostanie pozbawiony fundamentu, jakim jest stabilność finansowa. Bez niej nawet najlepszy menedżer staje się jedynie administratorem biedy. Podsumowanie: Dziedzictwo i przyszłość. Podsumowując bilans 36 lat, nie sposób nie czuć dumy. Samorząd terytorialny to bez wątpienia najbardziej udany projekt polskiej transformacji. Przetrwał próby czasu, zmiany polityczne i kryzysy, udowadniając, że Polacy potrafią świetnie zarządzać swoimi sprawami, gdy tylko odda się im sprawczość. Dziś stoimy u progu kolejnych dekad. To, czy będą one równie owocne, zależy od tego, czy zdołamy utrzymać równowagę między zadaniami a finansowaniem. A jak Państwo widzą bilans tych lat ze swojego okna? Co uważają Państwo za kamień milowy w rozwoju swojej „małej ojczyzny” i czy czują Państwo, że głos oddany w wyborach lokalnych faktycznie zmienia otaczającą nas rzeczywistość?  RW

Absolutorium i wotum zaufania

Chciałbym poruszyć niezwykle ważny temat: absolutorium i wotum zaufania dla Burmistrza Mrozów. Mogę z dumą powiedzieć, że zarządzanie naszą gminą stoi na najwyższym poziomie. Jeszcze nigdy w historii Mrozów nie zdarzyło się, aby burmistrz nie otrzymał absolutorium lub wotum zaufania. To najlepszy dowód na mądre rządzenie i bardzo odpowiedzialne gospodarowanie naszymi wspólnymi pieniędzmi. W naszej gminie takie głosowania odbyły się podczas XXVII Sesji Rady miejskiej w Mrozach w dniu 19.06.2026 roku.  Ważne decyzje dla naszej gminy! Burmistrz Mrozów z wotum zaufania i absolutorium! Za nami jedna z najważniejszych sesji Rady Miejskiej w tym roku. To właśnie podczas takich obrad zapadają kluczowe oceny dotyczące tego, jak rozwija się nasza mała ojczyzna i jak zarządzane są nasze wspólne pieniądze. Jakie są ostateczne decyzje radnych?  Wotum zaufania przyznane! Podstawą do tego głosowania był obszerny „Raport o stanie Gminy Mrozy za 2025 rok”. Dokument ten podsumowuje wszystkie najważniejsze programy, inwestycje i działania samorządu. Po debacie radni zdecydowali o udzieleniu Burmistrzowi wotum zaufania. To ważny sygnał, że kierunek rozwoju Mrozów spotyka się z aprobatą Rady!    Absolutorium z wykonania budżetu! Budżet to zawsze potężne wyzwanie, ale liczby mówią same za siebie. Po wnikliwej analizie sprawozdania finansowego oraz pozytywnej opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO), radni udzielili Burmistrzowi absolutorium. Co to oznacza w praktyce? Że gminne finanse w ubiegłym roku były zarządzane rzetelnie, zgodnie z przyjętym planem i obowiązującym prawem.   Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do BIP! Pełną transparentność działań samorządu zapewnia Biuletyn Informacji Publicznej. Zachęcam do zapoznania się ze szczegółowymi uchwałami, kwotami przeznaczonymi na inwestycje, oświatę czy infrastrukturę drogową w Gminie Mrozy. Wszystkie szczegółowe dane znajdziecie na stronie BIP Gminy Mrozy.  Absolutorium to jednak nie tylko dokumenty i księgowość – to realne zmiany, które widzimy każdego dnia na naszych ulicach.   Co to takiego absolutorium i wotum zaufania? Roczny egzamin władzy: Dlaczego absolutorium to coś więcej niż tylko liczby? Raz w roku w każdym polskim ratuszu i urzędzie gminy dochodzi do kluczowego wydarzenia, które stanowi najważniejszy merytoryczny sprawdzian dla lokalnej władzy. Choć sesje absolutoryjne mogą kojarzyć się z nużącymi tabelami i technicznymi terminami, w rzeczywistości są one fundamentem przejrzystości oraz gwarantem stabilności lokalnej administracji. Jako mieszkańcy często stajemy przed problemem zrozumienia zawiłych procedur: nie odróżniamy technicznych aspektów budżetowych od ogólnej oceny politycznej. Tymczasem absolutorium to nie plebiscyt popularności, lecz sformalizowane narzędzie kontroli, które decyduje o tym, czy włodarz może kontynuować swoją misję z mandatem zaufania finansowego. Portfel a zaufanie – to nie to samo! W samorządowej praktyce kluczowe jest rozróżnienie dwóch pojęć, które choć pojawiają się na tej samej sesji, mają zupełnie inną wagę prawną:  Wotum zaufania oraz Absolutorium.  Wotum zaufania to ogólna, polityczna ocena działalności wójta, burmistrza lub prezydenta. Podstawą do jego udzielenia jest „raport o stanie gminy”, który obejmuje realizację strategii i programów. Jest to pole do debaty o wizji i kierunkach rozwoju. Absolutorium to natomiast twarda, merytoryczna ocena wykonania budżetu. Tutaj nie ma miejsca na interpretacje – liczy się to, czy środki publiczne były wydawane rzetelnie, celowo i zgodnie z planem. W sensie prawnym jest to formalne zwolnienie organu wykonawczego z odpowiedzialności finansowej za dany rok. Z tego powodu włodarz może otrzymać jedno bez drugiego. Możliwa jest sytuacja, w której rada negatywnie ocenia ogólną politykę (brak wotum), ale musi przyznać, że budżet pod kątem księgowym i prawnym został zrealizowany bez zarzutu (udzielenie absolutorium). RIO – niezależny kompas w morzu wydatków.  ocena radnych nie stała się wyłącznie narzędziem walki politycznej, proces ten nadzoruje Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO). Jako niezależny arbiter, RIO bada sprawozdania przede wszystkim pod kątem legalności – czyli zgodności każdego wydatku z obowiązującym prawem. Opinia RIO jest dla rady obowiązkowa i służy jako prawno-finansowy kompas, który wiąże ręce politycznym populistom, opierając dyskusję na faktach, a nie emocjach. „Opinia RIO jest obowiązkowa – bez niej rada nie może podjąć uchwały o absolutorium. RIO bada rzetelność danych, legalność i efektywność wydatków. Jej uwagi są dla radnych prawno-finansowym kompasem, a dla samej gminy często podstawą do wdrażania ulepszeń i unikania deficytów w przyszłości.  Wyścig z czasem – kalendarz, który nie wybacza. Udzielenie absolutorium to niezbywalna kompetencja rady gminy lub miasta, której nie można scedować na żaden inny podmiot. Procedura jest ściśle osadzona w rygorystycznym kalendarzu:* Do 31 marca: Organ wykonawczy (wójt, burmistrz, prezydent) ma obowiązek przedłożyć sprawozdanie finansowe oraz sprawozdanie z wykonania budżetu za poprzedni rok.* Do 15 czerwca: Komisja Rewizyjna analizuje dokumenty, opinię RIO i przedstawia radzie wniosek w sprawie absolutorium.* Do 30 czerwca: Rada podejmuje ostateczną uchwałę. Warto podkreślić, że do podjęcia uchwały o udzieleniu absolutorium wymagana jest bezwzględna większość głosów ustawowego składu rady. Oznacza to, że nie wystarczy mieć więcej głosów „za” niż „przeciw” – konieczne jest uzyskanie poparcia ponad połowy wszystkich radnych, co znacząco podnosi poprzeczkę dla włodarza. Gra o najwyższą stawkę – widmo referendum. Nieudzielenie absolutorium to nie tylko wizerunkowa porażka, ale otwarcie ścieżki prawnej do odwołania włodarza. Zgodnie z przepisami, uchwała o braku absolutorium jest równoznaczna z podjęciem inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania wójta, burmistrza lub prezydenta. Mechanizm ten staje się bezwzględny, gdy sytuacja się powtarza. Jeśli włodarz nie otrzyma absolutorium przez dwa lata z rzędu, rada ma ustawowy obowiązek podjąć uchwałę o referendum. Takie rozwiązanie drastycznie osłabia pozycję polityczną organu wykonawczego i jest sygnałem głębokiego kryzysu w zarządzaniu lokalnymi finansami. Odpowiedzialność ma imię (lub imiona). Fundamentem tych procedur są zapisy ustawy o samorządzie gminnym oraz ustawy o finansach publicznych. Warto jednak wiedzieć, że model odpowiedzialności różni się w zależności od szczebla samorządu: * Gmina: Odpowiedzialność solowa – tutaj władza wykonawcza jest jednoosobowa. Wójt, burmistrz lub prezydent odpowiada bezpośrednio i indywidualnie. To on osobiście „odbiera” absolutorium lub mierzy się z jego brakiem. * Powiat i Województwo: Odpowiedzialność kolegialna – na tych szczeblach władzę sprawuje zarząd (np. zarząd powiatu ze starostą na czele). Absolutorium dotyczy więc pracy całego zespołu, co sprawia, że odpowiedzialność za budżet rozmywa się na wszystkich członków zarządu. Szklana gmina, czyli wszystko w BIP-ie. Zasada jawności życia publicznego sprawia, że proces absolutoryjny musi być w pełni transparentny. Mieszkańcy nie są skazani na domysły – wszystkie dokumenty stanowiące podstawę decyzji muszą trafić do Biuletynu Informacji Publicznej (BIP). Każdy obywatel ma prawo zweryfikować:1. Sprawozdania z wykonania budżetu i raporty o stanie gminy.2. Oficjalne opinie RIO oraz wnioski Komisji Rewizyjnej.3. Protokoły z debat oraz – co najważniejsze – imienny wykaz głosowań radnych. Dzięki temu można sprawdzić, czy nasz radny głosował w oparciu o merytoryczne przesłanki, czy może kierował się wyłącznie polityczną lojalnością.  Podsumowanie: Twoje pieniądze, Twój werdykt.  Procedura absolutoryjna to najważniejsza coroczna lekcja z transparentności. To mechanizm, który zdejmuje maski z politycznych sporów i zmusza do odpowiedzi na pytanie: czy publiczne pieniądze były wydawane zgodnie z prawem i interesem wspólnoty? Zachęcam każdego mieszkańca Mrozów do odwiedzenia BIP-u. Sprawdźcie, jak głosowali Wasi przedstawiciele i jak Regionalna Izba Obrachunkowa oceniła kondycję finansową Waszego „małego państwa”. Absolutorium to najpotężniejsze narzędzie kontroli obywatelskiej – warto z niego korzystać.  RW

Czy radni naprawdę reprezentują mieszkańców?

To pytanie wraca do mnie regularnie — zarówno podczas rozmów z ludźmi, jak i przy analizie przepisów dotyczących pracy radnych. Czy zastanawialiście się kiedyś, czy radny to Wasz bezpośredni reprezentant, urzędnik, czy może po prostu… sąsiad, który ma dbać o nasze wspólne sprawy?  Dziś, jako Wasz przedstawiciel, często rozważam to, co tak naprawdę oznacza bycie radnym. Prawo wskazuje, że radny ma tzw. mandat wolny – to znaczy, że nie wiążą nas sztywne instrukcje i głosujemy zgodnie z własnym sumieniem. Z drugiej jednak strony, naszym najważniejszym obowiązkiem jest utrzymywanie stałej więzi z Wami, mieszkańcami i reprezentowanie Waszych postulatów przed organami gminy. Jesteśmy takim „ogniwem łączącym”. Co ciekawe, aby pełnić tę funkcję, nie trzeba mieć specjalistycznego wykształcenia. To zaufanie, którym obdarzacie nas przy urnach, daje nam mandat do działania w imieniu naszej lokalnej społeczności. Jak to powinno wyglądać w praktyce? Działamy dla dobra całej wspólnoty samorządowej, a nie tylko własnych wyborców czy wybranych grup. Zawsze musimy patrzeć na rozwój całych Mrozów i okolic. Jesteśmy łącznikiem – blisko Waszych codziennych spraw, a jednocześnie wewnątrz urzędu, gdzie zapadają decyzje.  System prawny nie przewiduje bezpośrednich „kar” za brak aktywności radnego w trakcie kadencji – jedyną weryfikacją jest Wasza ocena przy kolejnych wyborach. Dlatego tak kluczowa jest po prostu dobra wola i zaangażowanie. Dla mnie rola radnego to nie tylko obecność na sesjach czy komisjach, ale przede wszystkim rozmowy z Wami – na ulicy i tutaj, w sieci. Postulaty mieszkańców nie zrealizują się same, jeśli ktoś nie nada im biegu.  RW

Dlaczego samorząd jest tak ważny w Twoim życiu?

Dlaczego samorząd jest ważny w życiu mieszkańca? Samorząd terytorialny to poziom władzy publicznej, który bezpośrednio decyduje o jakości Twojego codziennego życia — od stanu chodnika i oświetlenia ulicy, przez dostępność szkoły i żłobka, po czystość powietrza i organizację komunikacji miejskiej. Samorząd = władza najbliżej Ciebie. Samorząd działa na trzech szczeblach: gmina, powiat i województwo. To właśnie na poziomie gminy mieszkańcy mają największy realny wpływ na decyzje, ponieważ władze samorządowe są wybierane w wyborach bezpośrednich i odpowiadają przed lokalną społecznością. Dzięki temu, że samorządowcy mieszkają wśród mieszkańców i znają lokalne problemy, decyzje są lepiej dopasowane do rzeczywistych potrzeb danej miejscowości. Co konkretnie zależy od samorządu? Samorząd odpowiada za większość usług publicznych, z których korzystasz na co dzień: Edukacja — prowadzenie przedszkoli, szkół podstawowych, liceów i przedszkoli. Infrastruktura — drogi lokalne, chodniki, oświetlenie ulic, kanalizacja, wodociągi. Komunikacja — organizacja transportu publicznego, przystanki, rozkłady jazdy. Ochrona zdrowia — przychodnie lekarskie, opieka zdrowotna na poziomie podstawowym. Pomoc społeczna — wsparcie dla osób potrzebujących, domy pomocy społecznej. Kultura i sport — biblioteki, domy kultury, baseny, boiska, parki. Bezpieczeństwo — straż miejska, monitoring, ochrona przeciwpożarowa. Środowisko — gospodarka odpadami, ochrona zieleni, jakość powietrza, Samorząd wzmacnia demokrację. Samorząd lokalny jest fundamentem demokracji, ponieważ umożliwia obywatelom aktywne uczestnictwo w życiu publicznym. Masz wpływ na decyzje poprzez: Wybory samorządowe — wybierasz radnych, wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Konsultacje społeczne — możesz zgłaszać opinie do planów i strategii gminy. Budżet obywatelski — w wielu gminach mieszkańcy decydują, na co przeznaczyć część budżetu. Inicjatywy obywatelskie — możliwość zgłaszania projektów uchwał. Dostęp do informacji publicznej — transparentność działań władz samorządowych. Dlaczego to takie ważne dla Ciebie? Samorząd działa w Twoim imieniu i reprezentuje Twoje interesy na poziomie lokalnym. To samorząd: Reaguje szybciej na lokalne problemy — włodarz gminy widzi dziurę w drodze czy brak lampy na osiedlu. Dostosowuje działania do specyfiki miejsca — wieś, miasto, dzielnica mają inne potrzeby. Buduje lokalną tożsamość — wspiera kulturę, tradycje i integrację społeczności. Zapewnia równy dostęp do usług — każdy mieszkaniec gminy ma prawo korzystać z publicznych usług. Kontroluje jakość wydatków publicznych — Ty jako mieszkaniec możesz sprawdzać, na co idą Twoje podatki. Jak możesz wykorzystać samorząd? Aktywne korzystanie z mechanizmów samorządowych przynosi realne korzyści: Zgłaszaj problemy — awaria, dziura w drodze, brak oświetlenia — to wszystko zgłaszasz do urzędu gminy. Uczestnicz w konsultacjach — plany zagospodarowania, budżet, strategie rozwoju — to Twój głos. Śledź działania włodarza — sesje rady gminy są jawne, uchwały dostępne publicznie. Angażuj się społecznie — koła gospodyń, rady sołeckie, organizacje pozarządowe współpracują z samorządem. Głosuj w wyborach — to najważniejszy mechanizm wpływu na kształt lokalnej władzy. Samorząd terytorialny to nie abstrakcyjny termin z podręcznika — to instytucja, która decyduje o jakości chodnika, po którym idziesz, szkoły, do której chodzi Twoje dziecko, i parku, w którym odpoczywasz. Zrozumienie roli samorządu i aktywne korzystanie z mechanizmów partycypacji obywatelskiej pozwala Ci realnie wpływać na otoczenie, w którym żyjesz.  RW

O mnie

Ukończyłem studia na kierunku Zarządzanie oraz studia o kierunku Bezpieczeństwo Wewnętrzne jako Specjalista ds. Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni, posiadam również wykształcenie muzyczne instrumentalne. Od ponad 30 lat jestem żołnierzem zawodowym. W 2021 roku zostałem wybrany na Sołtysa w Sołectwie Mrozy, a w 2024 roku zostałem wybrany z okręgu nr. 12. do Rady Miejskiej w Mrozach. Należę do kilku zrzeszeń oraz stowarzyszeń o charakterze społecznym. Zostałem również odznaczony m. in. medalem “Honorowy Dawca Krwi – Zasłużony dla Zdrowia Narodu”. Chciałbym, aby moim działaniom jako radnego i sołtysa przyświecała zasada komunikowania się oraz wymiany poglądów, opinii, punktów widzenia i informacji. Dziś w samorządzie potrzeba ludzi otwartych i nowocześnie myślących. Jestem przekonany, że tylko razem w oparciu o konstruktywny dialog możemy pracować dla dobra naszego miasta oraz gminy Mrozy jako gminy bezpiecznej i przyjaznej mieszkańcom. Zależy mi na tym, aby każdy mieszkaniec dokładnie rozumiał, co dzieje się w naszej gminie. Samorząd działa najlepiej, gdy opiera się na zaufaniu, a to zaufanie buduje się tylko w jeden sposób: poprzez jasne tłumaczenie podejmowanych uchwał, planowanych inwestycji i kierunków, w jakich zmierzamy. Wierzę, że wiedza o tym, jak funkcjonuje rada i urząd, nie powinna być wiedzą tajemną. Musi być dostępna na wyciągnięcie ręki i podana w przystępny sposób. Dla mnie bycie w samorządzie to przede wszystkim uważne słuchanie. Każda rozmowa z mieszkańcami, każda uwaga i każdy zgłoszony problem to najważniejszy drogowskaz. Chcę, aby każdy czuł, że jego głos ma znaczenie. Samorząd to nie jacyś „oni” za biurkiem. Samorząd to „my” – mieszkańcy, którzy wspólnie dbają o swój dom. Dlatego właśnie działam. Praca na rzecz naszej lokalnej ojczyzny to dla mnie zobowiązanie, by podejmować decyzje jawnie, rozmawiać otwarcie i zawsze być blisko spraw, które są dla nas wszystkich po prostu najważniejsze.

Prof. Jerzy Regulski – ojciec polskiego samorządu
i nasz lokalny ślad w jego budowie

regulski jezry

prof. Jerzy Regulski

dariusz jaszczuk

Burmistrz Mrozów Dariusz Jaszczuk

Gdy dziś rozmawiamy o budowie nowej drogi, remoncie szkoły czy funduszu sołeckim, traktujemy te sprawy jako coś oczywistego – o naszych sprawach decydujemy my sami, tu, na miejscu. Nie byłoby to jednak możliwe bez cichej, ale niezwykle ważnej rewolucji z 1990 roku.  Głównym architektem tych zmian i prawdziwym ojcem polskiego samorządu terytorialnego był profesor Jerzy Regulski. Człowiek, który oddał władzę obywatelom. Jerzy Regulski mocno wierzył w jedną zasadę: państwo jest silne siłą swoich obywateli. Uważał, że urzędnik w Warszawie nie może wiedzieć lepiej, gdzie postawić latarnię czy wybudować przedszkole, niż ludzie, którzy na co dzień mieszkają w danej gminie. To właśnie dzięki jego determinacji w 1990 roku uchwalono ustawę o samorządzie terytorialnym (dziś gminnym). Był to moment przełomowy – władza centralna przekazała kompetencje, odpowiedzialność i finanse w dół, bezpośrednio do społeczności lokalnych. Zamiast państwowych rad narodowych, w których decyzje zapadały „z nadania”, pojawiły się prawdziwe, wybierane w wolnych wyborach rady gmin. Zyskaliśmy prawo, by brać odpowiedzialność za naszą „małą ojczyznę”. Prawo tworzone przez praktyków – wkład naszej gminy. Warto pamiętać, że ustawa o samorządzie nie była dokumentem zamkniętym. Z biegiem lat, wraz z rozwojem Polski i nowymi wyzwaniami, prawo to wymagało ewolucji, poprawek i dostosowania do realnych potrzeb gmin. Wymagało głosu praktyków. Co niezwykle ważne z naszej perspektywy, w późniejszych pracach nad kształtem i zmianami w ustawie o samorządzie aktywnie uczestniczył obecny Burmistrz Mrozów, a ówczesny Zastępca Wójta Gminy Mrozy – Dariusz Jaszczuk. Obecność naszego włodarza w tych pracach to dowód na to, że samorząd tworzą ludzie, którzy najlepiej znają jego codzienne blaski i cienie. Głos z naszej gminy miał realny wpływ na to, jak funkcjonują dziś przepisy samorządowe w całym kraju. To pokazuje, że Mrozy nie są tylko biernym obserwatorem zmian, ale mają swój udział w ich kształtowaniu. Dziedzictwo, o które musimy dbać. Dziś, ponad trzy dekady po reformie prof. Regulskiego, samorząd to podstawa naszej demokracji. Pamiętając o jego twórcach i ludziach, którzy przez lata to prawo udoskonalali, naszą wspólną rolą – radnych, burmistrza i przede wszystkim Was, Mieszkańców – jest aktywne z niego korzystanie. Samorząd to my. I to od naszego zaangażowania zależy, jak nasza gmina będzie wyglądać jutro. RW

Dodaj tu swój tekst nagłówka